Zwierzakowa seria masek od SKIN79

20 lutego


Cześć! :)

Kilka dni temu pisałam o kolorowej serii masek od SKIN79. Recenzję możecie przeczytać TUTAJ.
Dziś zapraszam Was na moją opinię na temat serii zwierzakowej :)



Opis:

Czarna panda: maska mocno wybielająca. Stosowana regularnie wyrównuje koloryt skóry i niweluje cienie. Wzbogacona o silny antyoksydant jakim jest witamina B3, tu w postaci amidu kwasu nikotynowego, pomaga zapanować nad przebarwieniami, zwiększa nawilżenie, poprawia barierę lipidową naskórka. Przeznaczona zarówno do cer z problemami, jak i tych bardziej wrażliwych czy dojrzałych. Produkt wolny od parabenów, pochodnych formaldehydu i ftalanów.


Zły kotek: maska silnie kojąca i nawilżająca. Zawiera dużą dawkę wyciągu z aloesu i drzewa herbacianego. Idealne rozwiązanie dla osób borykających się z niedoskonałościami na twarzy, błyskawicznie łagodzi podrażnienia. Wyciąg z winogron spowalnia procesy starzenia. Ekstrakt z kwiatu lotosu nawilża i przyspiesza gojenie. Delikatny, ziołowo-kwiatowy zapach działa odprężająco. Produkt wolny od parabenów, pochodnych formaldehydu i ftalanów.


Sucha małpka: maska która pozwoli nawilżyć nawet najbardziej kapryśne cery. Wysoka zawartość kwasu hialuronowego, który ma doskonałe właściwości łagodzące, pozwala na skuteczne nawilżenie przesuszonej skóry mającej skłonności do pierzchnięcia. Wygładza, poprawia elastyczność i ujędrnia. Ekstrakt z kwiatu lotosu nawilża i przyspiesza gojenie. Wyciąg ziarna kakaowca ma działanie odżywcze i ochronne. Produkt wolny od parabenów, pochodnych formaldehydu i ftalanów.




Moja opinia:


Tak jak w przypadku serii kolorowej maski te są wykonane z solidnego materiału. Mam wrażenie, że są one jeszcze mocniej nasączone. Dobrze przylegają do twarzy i nie odklejają się. Ich zapach jest ładny i delikatny. 

Przejdźmy do działania. Na pierwszy ogień idzie sucha małpa.


Z pewnością dobrze nawilża skórę i przywraca jej komfort. Łagodzi podrażnienia i niweluje uczucie ściągniętej skóry. Po jej zdjęciu cera jest wygładzona i odżywiona. Przez kilka godzin nie domaga się kremu. 


Z kolei czarna panda wypadła najgorzej z tej trójki. 


Ani jakoś świetnie nie nawilża (skóra niemal natychmiast domaga się kremu), ani nie rozjaśnia skóry. Może efekt rozjaśnienia pojawiłby się po dłuższym okresie codziennego jej stosowania. Jednak mam co do tego pewne wątpliwości... Ale sprawdzać jednak nie będę ;) Poza tym tego typu maski powinny przynosić natychmiastowe i do tego spore efekty. A w przypadku tej jest słabiutko... 


Natomiast maska zły kotek to mój ulubieniec :) 


Jest z nich wszystkich stanowczo najlepsza. Po pierwsze odnoszę wrażenie, że zrobiła mojej skórze solidny detoks. Porządnie oczyściła ją z zanieczyszczeń, a do tego świetnie nawilżyła, ukoiła i złagodziła podrażnienia. Czuję, że po jej użyciu moja skóra jest w widocznie lepszym stanie. Jestem zachwycona tą maską :D 


Maski te należy nałożyć na 20 minut, jednak ja zawsze trzymam je minimum 40 minut. 20 minut to według mnie stanowczo zbyt krótki czas. Dodatkowo w opakowaniu zostaje spora ilość serum, które możemy od razu po zdjęciu maski wklepać w skórę, albo zostawić na później. 

Tak więc na pewno będę kupować złego kotka. Czasem skuszę się na suchą małpkę, z kolei czarnej pandziorce mówię sayonara (a może raczej annyeong ;))


Oczywiście maski te mają urocze nadruki, dzięki którym możemy na chwilę przeistoczyć się w dane zwierzątko. Wygląda się w takim wdzianku na twarzy naprawdę zabawnie :) Jednak bez obaw - po zdjęciu skóra absolutnie nie jest zabarwiona ;) 

I tak oto prezentuje się  wielki zwycięzca - zły kotek: 



Tak sucha małpka:



A tak nieszczęsna czarna panda:



Cena wynosi 15 zł za sztukę. Jak na jednorazową maskę to troszkę sporo, jednak często pojawia się promocja, dzięki której możemy kupić dwie sztuki w cenie jednej.
Od razu lepiej :) 

A Wy miałyście te maski? Która jest Waszą ulubioną? :)






Podobne wpisy

12 komentarzy

  1. Zły kotek bardzo przydałby się na mojej twarzy! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tych masek ale wyglądają super :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie wyglądają, nie testowałam jeszcze żadnego produktu tej marki

    OdpowiedzUsuń
  4. No cena trochę spora. Ogólnie zaskoczyło mnie to że same maski są w kształcie zwierzaków ;D myślałam, że to tylko tak na opakowaniu :) Wiele dobrego słyszałam o produktach SKIN 79, tak że muszę je wreszcie wypróbować na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie wyglądają.
    Nigdy nie miała, ale nabrałam chęci do przetestowania

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzadko stosuję tego typu maski, ale te są urocze.

    OdpowiedzUsuń
  7. Te maski są świetne! Chciałabym wypróbować całą serie :D

    http://sakurakotoo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekam na Twoje zdjęcie z maską na twarzy! :D

    P.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie próbowałam masek od skin79, ale o tej marce jest dość głośno, przez co coraz bardziej mnie kusi. Miałam za to maskę-szopa od Berrisom i muszę przyznać, że działa znakomicie:) Jak kiedyś będziesz miała ochotę na inne zwierzątko na twarzy to polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie wpadła w łapki ta maska panda i mega super jak dla mnie! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja akurat kupilam sobie kilka masek z panda (mam male plamy na twarzy) i u mnie sie sprawdzila, plamy wyjasnialy wiec moze faktycznie trzeba stosowac czesciej dla efektow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko to by przeczyło całemu określeniu czym maska jest. Maska to produkt, który ma dać natychmiastowy efekt. Z kolei do dłuższych kuracji są specjalne preparaty. Wersja z kotkiem daje od razu efekt, czyli spełnia swoją funkcję. Panda nie i dlatego jej nie polubiłam ;-)
      Fajnie, że u Ciebie pojawiły się jakieś efekty po tych kilku pandach :-)

      Usuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze.

Często odwiedzam blogi swoich czytelników.

Pamiętaj, że to nie jest miejsce na Twoją reklamę!
Nie interesują mnie obs/obs i kom/kom.
Komentarze zawierające linki nie są udostępniane.

Niedawne posty