Sezon jesienny trwa w najlepsze, więc jak zawsze o tej porze roku z przyjemnością spędzam czas pod kocykiem w towarzystwie książki i herbaty. Spacery oczywiście też muszą być, z tym, że w tym roku obyło się bez zbierania kasztanów i kolorowych liści (aż się mój ukochany zdziwił, że nie wyciągam w tym roku swojego wiklinowego koszyka i nie każę mu sobie towarzyszyć podczas wielkich zbiorów ;-P ).
Jesień to również czas, kiedy to większą wagę przywiązuję do pielęgnacji. O ile latem często ostatnią rzeczą, którą się chce, jest nakładanie na siebie kremów, tak teraz jest na to doskonały moment. Poza tym do akcji mogą wkroczyć kwasy, a z tego moja cera bardzo się cieszy ;-)
Więcej uwagi poświęcam też włosom, robiąc różne zabiegi, jak np. olejowanie i pielęgnacja złożona z kilku etapów (w ramach jednej marki). Chętnie też sięgam po najróżniejsze nowości. Na temat jednej z nich (a tak właściwie to aż trójki) chciałabym Wam dziś opowiedzieć :-)