Chyba każda z nas kupiła kiedyś jakiś kosmetyk wyłącznie dlatego, że cały internet aż huczał na temat jego cudownych właściwości. Kiedy ogromna ilość blogerek i youtuberek zachwyca się jakimś produktem, który to z dnia na dzień zyskuje wielki rozgłos, zaczynamy mieć coraz większą ochotę na przetestowanie go na własnej skórze... Oczywiście zazwyczaj mamy całkiem sporo oczekiwań wobec tego "cudotwórczego kosmetyku". Na koniec albo dołączamy do grona jego wielbicielek, albo czujemy się rozczarowane, a może nawet oszukane...
Kilka miesięcy temu zakupiłam taki właśnie wychwalany wszędzie kosmetyk...
Mowa tu o toniku marki Pixi, który jeszcze niedawno wyskakiwał niemal z każdego urodowego filmiku czy wpisu... Opinie na jego temat były tak pozytywne, a opisy działania tak zachwycające, jakby to był co najmniej intensywny zabieg kosmetyczny w płynie... ;-)
Zaciekawiona kupiłam ten tonik i teraz, po prawie 4 miesiącach stosowania chciałabym przedstawić Wam swoją opinię na jego temat :-)